Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Polecamy:
 

 

Kącik dla rodzica,

czyli dlaczego warto, by nasze dzieci już od najmłodszych lat uczyły się języka obcego

 

Drodzy rodzice! Sami wiecie jak ważne jest wykształcenie w życiu człowieka, jakie daje szanse. Dlatego chcemy Wam pomóc. Poniżej prezentujemy Wam kilka artykułów jak uprzyjemnić dziecku czas nauki, żeby nie mówiło nam "Nieeeee, znów to samo!!", tylko byście usłyszeli "Mamo, tato chodźcie się pobawić w słówka :)". Zapraszamy do lektury.




Dlaczego warto uczyć małe dzieci języka obcego?


Dzieci uczą się języka obcego w sposób miły i łatwy. Z powodu niezwykłych możliwości bez większego wysiłku i z radością wchłoną słówka i gramatyczne konstrukcje. Im dziecko młodsze, tym szybciej i naturalniej przyswoi sobie obcą mowę.
Nie doświadczą nigdy oporów i zahamowań związanych z używaniem obcego języka.
Dzieci, które zaczynają we wczesnym wieku uczyć się języka obcego, potrafią lepiej zrozumieć swój język ojczysty, jako że stają się świadome istnienia języka jako takiego. Ich kulturalny światopogląd jest szerszy niż u dzieci jednojęzycznych, które często wierzą, że ich język i zwyczaje są jedynymi na świecie, bądź jedynymi, które mają jakieś znaczenie. Wprowadzenie języka obcego do świata dziecka pomaga rozwinąć tolerancję w stosunku do innych ludzi, a w dalszej perspektywie wnosi swój wkład w międzynarodowe zrozumienie. (za książką Venzo Titone: Dwujęzyczna Edukacja jako Wielka Gra)

Powrót do góry

Czy warto uczyć dziecko języka obcego?


Na to pytanie zazwyczaj odpowiedź jest twierdząca. Ale jeśli ktoś zacznie się zastanawiać, kiedy rozpocząć naukę, pojawiają się bardzo różne zdania. Niektóre osoby przestrzegają przed wczesną nauką języka, inne do tego gorąco zachęcają. Niestety, nasz system szkolny nie uczy języka obcego. W szkole dziecko poznaje bowiem strukturę gramatyczną języka i jest trenowane w rozwiązywaniu zadań, które często więcej mają wspólnego z matematycznym podstawianiem danych w miejsce niewiadomej niż z ćwiczeniem umiejętności komunikacji. Trzeba sobie jednak uświadomić, że język powstał nie po to, aby można było rozwiązywać szarady gramatyczne, ale aby można było się porozumiewać. Nauczyciele - tkwiący w systemie i wymogach programowych - często o tym zapominają. Wymagają od uczniów przekształcania zdań, ogarnięcia różnych zagadnień gramatycznych i "wkucia" dużej ilości słówek. Tempo wprowadzania nowego materiału i brak wystarczającej ilości powtórek przynosi marne rezultaty. Niestety, powoduje to u dziecka nie tylko brak umiejętności posługiwania się językiem obcym, ale równie często prowadzi do frustracji i strachu przed kontaktem z obcą mową. Utrwala się przekonanie, że nauczenie się angielskiego, niemieckiego czy innego języka jest bardzo trudne, a nawet niemożliwe. Ilu to ludzi twierdzi, że nie ma zdolności do języka. Jak mogą tak twierdzić, jeśli nauczyli się (przeważnie w ciągu 3 lat) języka polskiego, który na pewno nie jest łatwym językiem.
Dziecko przewyższa człowieka dorosłego w pewnych dziedzinach. Jedną z nich jest zdolność do nauki języków. Rozważmy ten wyjątkowy potencjał małego człowieka. Każde, nawet zupełnie przeciętne dziecko uczy się praktycznie całego języka w wieku od roku do pięciu lat. Uczy się z dokładnym akcentem swego narodu, regionu, miasta, sąsiedztwa i swojej rodziny. Uczy się bez widocznego wysiłku i dokładnie tak, jak się tam mówi. Każde dziecko wychowujące się w dwujęzycznej rodzinie będzie posługiwało się dwoma językami, zanim skończy sześć lat. Co więcej, nauczy się obcego języka z dokładnym akcentem swoich rodziców. "Jeśli amerykańskie dziecko mające włoskich rodziców rozmawia z prawdziwym Włochem w późniejszym okresie życia, to ten Włoch powie 'O, jesteś z Mediolanu' - jeżeli tam wyrośli rodzice dziecka - 'poznaję po akcencie'. A przecież ten Amerykanin włoskiego pochodzenia nigdy nie opuszczał Stanów Zjednoczonych."
Nie dziwię się, że niektórzy bardzo protestują przeciwko wczesnej nauce języka obcego, ponieważ nauka wiąże im się jedynie z poznawaniem reguł gramatycznych i mozolnym "wkuwaniem" słówek. Taki rodzaj nauczania byłby oczywiście niezwykle nudną i niestrawną dawką dla niezwykle chłonnego, ale wymagającego umysłu dziecka.
Aby wykorzystać nadzwyczajny potencjał tkwiący w możliwościach malucha, warto przyjrzeć się, w jaki sposób uczy się on języka ojczystego. Przez pierwszy rok prawie wyłącznie słucha języka mówionego i chłonie go tak, że zaczyna rozumieć coraz więcej. Proces ten dokonuje się głównie przez "rozmowy" z dzieckiem i przy nim, czytanie książeczek, słuchanie radia, oglądanie telewizji. Zawsze najpierw przychodzi bierna znajomość słów (wie, co do niego mówią, choć jeszcze nie umie tego sam wypowiedzieć), a dopiero potem pojawiają się próby naśladowania, czyli używania języka w sposób czynny. Warto zauważyć, że nie istnieje dziecko, które od razu zaczyna mówić zupełnie poprawnie. Często dobrze buduje zdanie, ale wymowa poszczególnych głosek (w języku polskim szczególnie takich jak "sz" czy "r") pozostawia wiele do życzenia. Dzieci często stosują swoiste słowotwórstwo. Mylą także końcówki w przypadkach. Krótko mówiąc, popełniają masę błędów. Czy poprawiamy ich za każdym razem? To byłoby uciążliwe zarówno dla nas, jak i dla dziecka. Zresztą cieszymy się każdym nowym słowem - nawet wypowiedzianym nieudolnie.

Powrót do góry

Przedszkola językowe


Inną ciekawą propozycją są przedszkola językowe, w których przez cały czas zajęcia prowadzone są w obcym języku. Oczywiście trzeba się zastanowić, czy dziecko jest przygotowane na wejście w tak zupełnie nowe środowisko. Nowe nie tylko ze względu na nowe osoby i miejsce (co dla niektórych dzieci jest bardzo stresujące), ale także obcą mowę, z jaką się zetknie. Jeśli jednak pociecha nasza jest otwarta i lubi zabawy z dziećmi, szybko się powinna zaaklimatyzować. Pobyt w takim przedszkolu to jakby zamieszkanie na kilka godzin w innym kraju. Maluch szybko i wszechstronnie (wierszyki, piosenki, zabawy) poznaje nowy język.

Powrót do góry

Dlaczego dzieci uczą się szybko nawet nie zdając sobie z tego sprawy?


Przywołaj w pamięci obraz siebie samego jako małego dziecka (jeżeli pamiętasz) lub innego małego dziecka, które uczyło się swojego pierwszego języka obcego – polskiego, który później stał się językiem ojczystym. Czy było to trudne? Czy znasz jakieś w pełni sprawne dzieci w wieku powiedzmy dziesięciu lat, które nie nauczyły się lub słabo nauczyły się języka polskiego? Bo nie miały zdolności językowych?... Co prawda u niektórych młodzieńców obserwujemy proces uwsteczniania mowy – redukowania języka do 3 słów zaczynających się na k, ch i s, ale żarty na bok! Nie ma pełnosprawnego dziecka, wychowanego w normalnych warunkach, które się nie nauczyło języka ojczystego, bo nie miało do tego zdolności językowych, bo zamiast tego ma np. zdolności do matematyki, ale nie humanistyczne!
Zatem może dorośli lub starsze dzieci też powinny uczyć się wykorzystując wiele sposobów z wczesnego dzieciństwa? Jest to prostsze niż Ci się wydaje. Co więcej, powiem Ci, że Tobie jako osobie dorosłej, będzie jeszcze łatwiej uczyć się języka obcego, bo możesz nową wiedzę budować na tej już posiadanej, stosując technikę skojarzeń. Pamiętaj, im więcej wiesz, tym więcej możesz się nauczyć – ale o tym w innym artykule.
Uczenie się języka przez dziecko to przykład tzw niesformalizowanego uczenia się. Dziecko nie wie, że się uczy, a uczy się całym ciałem, używa swoich wszystkich zmysłów: wzroku, słuchu, dotyku, smaku, zapachu w nauce języka. Przykłady można by mnożyć:
- mały Kazio biegnie (doznanie ruchowe) gdzieś nieuważnie, a mama krzyczy za nim: „nie biegnij” – Kazio kojarzy konkretny ruch ze słowem „biegnij”
- mała Małgosia wchodzi do kuchni, gdzie tata właśnie przypalił jajecznicę i strasznie śmierdzi (doznanie węchowe). Tata, otwierając okno krzyczy: ale smród! Małgosia naturalnie kojarzy wrażenie węchowe ze słowem „smród”
- mały Grześ dorwał się do zawartości solniczki, polizał palec (doznanie smakowe) i skrzywił się strasznie. Mama na to: „a widzisz jakie słone?”. Znowu: wrażenie węchowe + słowo „słony”
I tak dalej, dzieci chłoną świat: oglądają rzeczy, dotykają ich, słuchają, smakują. Tak samo z nauką komunikowania się za pomocą języka. Czy rodzice uczyli Was w ten sposób, że siedząc nieruchomo na krześle opowiadali Wam: jak przyjdzie ciocia Wiesia, to powiedz Kaziu jej „dzień dobry” oraz „nazywam się Kazio”? A może było inaczej? Ciocia Wiesia przyszła i uśmiechając się szeroko podchodziła i wyciągała rękę do Kazia w geście powitania i mówiła „Dzień dobry Kaziu. Jestem ciocia Wiesia”. Dzięki neuronom lustrzanym (o tym też w innym artykule), jeżeli nie za pierwszym powtórzeniem tej sceny, to za drugim lub kolejnym Kazio już wyciągał rękę i odpowiadał „Dzień dobry, jestem Kazio”.
O tych wszystkich zasadach doskonale wiedzą i stosują je aktorzy, którzy uczą się na pamięć roli. I, jak pamiętacie z wizyt w teatrze, nie są to teksty długości „Ody do Młodości”, którą wiele pokoleń licealistów musiało wkuć, tylko znacznie dłuższe maszynopisy.
Tak, aktorzy uczą się, tak jak dzieci: w takim kontekście wizualnym, kinestetycznym czy słuchowym, w jakim będę nową wiedzę wykorzystywać. Nie siedzą na krześle i nie wkuwają strona po stronie bezgłośnie lub monotonnym cichym tonem, ale zmieniają tempo mówienia, ton głosu, szepczą, krzyczą, gestykulują, chodzą jak po scenie itd. Przecież w tym samym kontekście będą przywoływać z pamięci tekst na scenie! Wystarczy aktora przywiązać do krzesła i kazać mu wyrecytować rolę i zapomni większość tekstu!
A jak większość dzieci w szkole i dorosłych na kursach uczą się języków?
Nauka słówek: Nauczyciel pisze na tablice słówko i podaje tłumaczenie lub uczniowie wyszukują nowe słówka w tekście drukowanym i dopisują do nich tłumaczenie.
Nauka komunikacji w języku obcym: uczniowie słuchają dialogu siedząc w swoich ławkach, potem w najlepszym wypadku muszą go powtórzyć z kolegą z ławki, ciągle siedząc na krzesłach.
Nie należy winić za to nauczycieli: w licznych klasach trudno wprowadzać większe urozmaicenia bez utraty dyscypliny.
I jeszcze ta gramatyka: mozolne analizowanie budowy zdania w ćwiczeniach. Czy na pewno jest to potrzebne do komunikacji w języku obcym? Tak naprawdę, gramatyka jest nam potrzebna do porozumiewania się w mniejszym stopniu niż się jej uczymy.
I jeszcze jedna ciekawostka: czy uważasz, że są języki trudne i łatwe?
Większość ludzi tak uważa. Czyli prosty wniosek z tego wynikający jest następujący: Mały Anglik powinien płynnie mówić w wieku powiedzmy 3 lat, Polak 4, a Chińczyk 5.
Nic z tego, wszystkie dzieci na świecie mówią w miarę płynnie w ojczystym języku w wieku około 4 lat.
Podsumowując: co chciałam Ci przekazać w tym artykule? Ucz się jak dziecko: Odgrywaj scenki z kolegą, albo sam przed lustrem, korzystaj z wielu zmysłów. Masz problem z pisownią? Pisz słowa na kartce, a nie tylko na klawiaturze, układaj scrable, dużo mów, baw się jak dziecko nauką, zapomnij, że się uczysz! I pamiętaj: masz zdolności językowe! Powodzenia!

Powrót do góry

www.nauka.2p.pl
www.soffa.pl
www.jezyki.nauka.pl

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.